← Aktualności i wiedza Artykuł

AI w firmie: jak korzystać bezpiecznie, by nie stracić kontroli

Stosunkowo niewielki koszt subskrypcji umożliwia firmie korzystanie z narzędzi niemal wszechstronnych. AI staje się częścią codziennej pracy szybciej, niż wiele firm zdąży ustalić zasady jego bezpiecznego używania.

Marcin Bubik, autor artykułu w Biznesie Lubuskim

Zakaz to nie rozwiązanie

Skala wykorzystania AI w polskich firmach rośnie. W 2025 roku 8,7% przedsiębiorstw objętych badaniem GUS deklarowało korzystanie z technologii AI, wobec 5,9% rok wcześniej. W porównywalnych danych Eurostatu Polska osiągnęła 8,4%, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej wynosiła 20%.

Na co dzień rozmawiam z właścicielami firm i pracownikami o korzystaniu z AI. Regularnie słyszę podobne argumenty: „Od lat prowadzimy firmę bez AI i wszystko działa”, „Użyłem czata i dostałem bzdury” albo „Internet jest pełen AI slopu. Nie chcemy tego u siebie”.

Te obawy są zrozumiałe. Problem zaczyna się wtedy, gdy odpowiedzią jest całkowity zakaz używania AI bez stworzenia bezpiecznej alternatywy. Taki zakaz nie zawsze sprawia, że AI znika z firmy. Często sprawia jedynie, że firma przestaje widzieć, gdzie i w jaki sposób pracownicy z niego korzystają.

Shadow AI, konta i dane

Pracownik ma do przygotowania analizę dokumentu lub ofertę. Wie, że AI może skrócić mu godzinę pracy do kilku minut, więc korzysta z prywatnego konta, mimo że firma oficjalnie na to nie pozwala. Często razem z poleceniem trafiają tam dane klienta, umowy, informacje handlowe lub poufne. To zjawisko nazywa się Shadow AI: korzystanie z narzędzi bez wiedzy i kontroli organizacji. Problemem nie jest samo użycie AI, lecz brak informacji o tym, jakie dane są przekazywane, gdzie trafiają i na jakich zasadach są przetwarzane.

Najprostsze zabezpieczenie to jasna lista dozwolonych narzędzi, konta firmowe i zasada: do AI przekazujemy tylko dane naprawdę niezbędne do wykonania zadania.

Właściciele firm i pracownicy muszą wiedzieć, kiedy z danego narzędzia korzystać, jakich danych nie przekazywać, kiedy trzeba sprawdzić wynik i gdzie potrzebna jest decyzja człowieka.

Halucynacje i odpowiedzialność

Zdarza się, że AI popełni błąd, źle zinterpretuje zamiary użytkownika i wygeneruje złą odpowiedź. Może dopisać nieistniejący przepis, pomylić daty, produkt albo przedstawić fałszywą informację, brzmiąc zarazem bardzo przekonująco. To są właśnie halucynacje.

Ryzyko jest największe, gdy wynik wygląda na tyle profesjonalnie, że zostaje przekazany dalej bez sprawdzenia, do wiadomości e-mail, do dokumentu firmowego, lub do posta na LinkedIn. Im większy wpływ ma wynik AI, tym dokładniejsza powinna być jego weryfikacja. Szkic notatki wymaga mniej kontroli niż oferta dla klienta, analiza prawna czy decyzja kadrowa.

Agenci, uprawnienia i prompt injection

Bardziej zaawansowane użycie AI zaczyna się poza popularnymi chatbotami. Agent z dostępem do firmowej poczty może analizować załączniki, przygotowywać odpowiedzi czy aktualizować CRM. Jeśli źle zinterpretuje wiadomość lub ukrytą instrukcję w dokumencie, może wykonać niepożądane działanie. To przykład tzw. prompt injection. W 2025 roku agent Replit usunął dane z bazy użytkownika, a badacze SafeBreach pokazali, że Gemini mogło potraktować ukrytą instrukcję w zaproszeniu Google Calendar jako polecenie i np. usunąć wydarzenie lub uruchomić połączone urządzenie.

Dlatego agentom należy nadawać tylko niezbędne uprawnienia, a usuwanie danych, wysyłanie wiadomości czy też zmiany w ważnych systemach powinny wymagać potwierdzenia człowieka. Ważne są kopie zapasowe i możliwość cofnięcia zmian.

Wyniki ankiety OPZL wśród 77 firm: 94,8% używa AI; 22,1% ma zasady i osobę odpowiedzialną; 32,5% nie ma pełnego rozpoznania narzędzi; 62,3% nie przeszkoliło pracowników.
Badanie OPZL, 77 firm z woj. lubuskiego, stan na 28.09.2026. Grafika z artykułu, wygenerowana przez AI.

Koszty i zależność od dostawcy

Nowsze modele AI potrafią więcej, jednak często są też droższe w użyciu. Dziś subskrypcja może dawać firmie szeroki dostęp do zaawansowanych modeli, podczas gdy korzystanie przez API jest rozliczane według zużycia. Nie ma jednak gwarancji, że ceny, limity i zasady dostępu pozostaną takie same. Już dziś dostawcy zmieniają modele rozliczeń, a zdarzały się też sytuacje, gdy dostęp do konkretnego modelu został nagle wstrzymany. Dlatego warto dobierać model do zadania i kosztu, a przy ważnych procesach mieć plan awaryjny: możliwość przejścia na inny model lub dostawcę, gdy cena wzrośnie albo dostępność się zmieni.

Plan minimum: mapa użycia AI, narzędzia i dane, weryfikacja wyników, zgoda człowieka, plan awaryjny.
Ilustracja wygenerowana przez AI, z dokumentu źródłowego.

Deepfake, treści syntetyczne i oznaczenia

Od 2 sierpnia 2026 r. obowiązują nowe wymogi przejrzystości wynikające z AI Act. Nie oznacza to, że każdy e-mail czy post przygotowany z pomocą AI trzeba oznaczać. Obowiązki dotyczą konkretnych przypadków, m.in. deepfake’ów i tekstów generowanych czy też zmienianych przez AI, publikowanych w celu informowania społeczeństwa o sprawach interesu publicznego. W przypadku takich tekstów oznaczenie nie jest wymagane, jeśli treść zweryfikował człowiek, a za jej publikację odpowiada konkretna osoba lub organizacja.

Za naruszenie obowiązków z art. 50 AI Act mogą grozić kary do 15 mln euro lub 3% światowego rocznego obrotu przedsiębiorstwa. Dla MŚP górnym limitem jest niższa z tych wartości.

Kompetencje AI i zasady dopasowane do ryzyka

Bezpieczne korzystanie z AI nie kończy się na wyborze narzędzia. Właściciele firm oraz pracownicy muszą wiedzieć, kiedy można z niego korzystać, jakich danych nie należy przekazywać, kiedy trzeba sprawdzić wynik i gdzie potrzebna jest decyzja człowieka. AI Act wymaga podejmowania działań, aby zapewnić odpowiedni poziom kompetencji w zakresie AI, tzw. AI literacy, osobom pracującym z systemami AI, ale nie oznacza to jednego obowiązkowego szkolenia dla wszystkich. Innego przygotowania potrzebuje osoba używająca AI do poprawienia treści posta, a innego pracownik HR korzystający z systemu wspierającego ocenę kandydatów. Zasady powinny więc zależeć od ryzyka: im większy wpływ AI na klientów, pracowników, finanse czy decyzje firmy, tym większa potrzeba kontroli, wiedzy i odpowiedzialności człowieka.

Podsumowanie: plan minimum

Nie chodzi o to, żeby straszyć sztuczną inteligencją ani blokować jej użycie. Chodzi o świadomość, w których miejscach może stworzyć problem, jeśli firma wdroży ją bez zasad, kontroli i odpowiedzialności. AI będzie coraz bardziej naturalną częścią pracy, podobnie jak dziś internet, poczta czy narzędzia Microsoftu.

Warto zacząć od sprawdzenia, gdzie dzisiaj używamy już AI, ustalić dozwolone narzędzia i rodzaje danych, określić kto odpowiada za weryfikację wyników oraz które działania zawsze wymagają potwierdzenia człowieka. Przy ważniejszych procesach potrzebny jest też plan awaryjny: kopie danych, możliwość pracy bez AI i alternatywa na wypadek zmiany dostawcy lub modelu.

Bezpieczne korzystanie z AI nie polega na eliminowaniu każdego ryzyka. Polega na takim zaprojektowaniu pracy, aby błąd został szybko zauważony, jego skutki były ograniczone, a człowiek nadal wiedział, kiedy powinien przejąć kontrolę.

O materiale

Artykuł ukazał się w „Biznesie Lubuskim”. Wersja webowa: 1 października 2026.

Biznes Lubuski 2/2026 - wydanie z artykułem (PDF)

Autor: Marcin Bubik

Udostępnij:LinkedInE-mail